Świadomość, że taki trunek może dawać więcej niż tylko upojenie, że zamiast czteropaka można wypić jedno dobre piwo.
Wywiad z piwowarem Michałem Zielińskim - Browar Incognito.
Pamiętasz kiedy i dlaczego wpadł Ci do głowy pomysł uwarzenia własnego piwa? Kto Cię natchnął do tego pomysłu?
Swoje pierwsze piwo uwarzyłem około 8 lat temu. Na początku robiłem wina domowe i w jednej z książek znalazłem informację, że można zrobić piwo w domu, więc zacząłem drążyć temat. Byłem zaciekawiony czy piwo domowe może wyjść tak samo dobrze jak komercyjne. Dużo testowałem, wiadomo pierwsze warki z perspektywy czasu jak je wspominam miały wady ale wtedy było to najlepsze piwo na świecie 🙂



Skąd wzięła się nazwa Incognito?
To słowo dobrze określa moje piwowarstwo. Intensywnie interesowałem się piwowarstwem domowym i rozwojem piwowarstwa rzemieślniczego ale nigdy nie udzielałem się w PSPD. Tematy związane z organizacją nie były dla mnie takie ciekawe jak warzenie piwa. Nigdy nie wysyłałem piwa na konkursy. Kiedyś w rozmowie sam o sobie powiedziałem, że ja jestem taki incognito. Wtedy stwierdziłem, że to będzie dobra nazwa na browar.
Wróć na chwilę do tego kluczowego momentu i zdradź Nam całkowicie szczerze – jak smakowało Twoje pierwsze piwo?
Moje pierwsze piwo to był lager z brewkitu. Efekt końcowy trochę mnie rozczarował ale się nie zniechęcałem i brnąłem w temat dalej aby poznać inne rodzaje piw, inne sładniki. Szukałem informcji na udoskonalenie procesu. Trochę to trwało ale świetnie się bawiłem, żona trochę mniej ale efekty końcowe były coraz lepsze, więc przymykała oko na bałagan.

Czy otworzenie własnego browaru to trudne zadanie, jeśli miałeś jakieś problemy to jak sobie z nimi poradziłeś?
Polska biurokracja nie ułatwia otworzenia takiego przedsięwzięcia jak browar. Mieliśmy wiele problemów na początku ale konsekwentnie sobie z nimi jakoś radziliśmy. Sami do wszystkiego dochodziliśmy. Nie znaliśmy jeszcze wtedy piwnego środowiska i nie mieliśmy kogo się poradzić. Cały czas udoskonalamy sprzęt i sam proces warzenia piwa. Piwowarstwo to ciągła nauka, ciąłe zmiany i trzeba się do nich dostosowywać.
Masz jakieś rady dla tych, którzy warzą piwo w domach i marzą przed snem o zostaniu brewmasterem na szeroką skalę?
Zawsze jestem szczery w tej kwestii. Każdy kto myśli o otworzeniu browaru musi mieć świadomość, że to ciężka praca. Może z boku to wygląda na fajną zabawę ale to naprawdę kawał ciężkiej pracy, fizycznej i umysłowej jednocześnie. Trzeba myśleć praktycznie i kreatywnie. Nie wystarczy wymyśleć recepturę, trzeba mieć sporo wiedzy z zakresu fizyki, chemii czy biologii aby rozumieć procesy jakie zachodza podczas warzenia. Doglądanie piwa i kontrola procesu fermentacji jest kluczowa. Poza tym nie możesz bać się pracy fizycznej np. przenoszenie ciężkich worków ze słodem czy kompleksowe sprzątanie browaru. Nagrodą za wysiłek jest piwo, które będzie smakować, z którego będziesz dumny.
Jakie są Twoje plany na przyszłość? Dokąd chciałbyś zaprowadzić browar Incognito? Czy czujesz się spełniony?
Nasze plany przez pandemię uległy sporej redukcji ale nie poddajemy się i walczymy. Chcielibyśmy przede wszystkim popracować nad rozpoznawalnością w regionie. Mamy wrażenie, że im dalej od Lublina tym niższa. Zmieniamy to, szukamy nowych kontaktów, gdyż pandemia uświadomiła nam, że wiele osób nas kojarzy, pyta i lubi nasze piwa, stąd chcemy wyjść na przeciw oczekiwaniom. Dzięki nagrodom na Konkursie Piw Rzemieślniczych 2018 i 2019 nasz browar zyskał na rozpoznawalności ale konkursy to nie wszystko. Trzeba cały czas szukać nowych rozwiązań i rozwijać się. Poza tym częściej spotkasz nasze piwa na kranach w Warszawie niż w województwie lubelskim. Z kolei na Pomorzu nigdzie nas nie ma! Bywamy w niektórych sklepach ale raczej incydentalnie i to też chcielibyśmy zmienić. Cała północ Polski to dla nas tabula rasa. Co do spełnienia to przez to, że zawsze jestem bardzo krytyczny wobec swoich piw, nigdy nie będę w 100% spełniony. Zawsze można coś zrobić lepiej. Dla mnie ważna jest droga do celu.
Czym jest dla Ciebie „kultura picia piwa”?
Kultura picia to przede wszystkim świadomość. Świadomość, że taki trunek może dawać więcej niż tylko upojenie, że zamiast czteropaka można wypić jedno dobre piwo. Świadomość, że są małe rzemieślnicze browary. Istenieją miejsca, gdzie można z kranu spróbować od kilku do kilkudziesięciu piw, które są tak całkowicie różne od siebie. Za każdym razem jestem tym zafascynowany i cieszy mnie, że coraz więcej powstaje takich miejsc, gdzie można degustować dobre piwa i miło spędzić czas.
Dziękuję! Czy na koniec zdradzisz mi jakąś tajemnicę?
Nie… Jestem incognito.




